Kapłan w zielonych szatach przy ołtarzu w bogato zdobionym kościele
Źródło: Pexels | Autor: MART PRODUCTION
Rate this post

Nawigacja po artykule:

Niewidoczna strona ołtarza – po co w ogóle tam zaglądać

Fara w Ciechanowie jako miejsce „zwykłe-niezwykłe”

Ciechanowska Fara z zewnątrz wygląda jak wiele mazowieckich kościołów: cegła, wieża, znajomy układ naw. Dla mieszkańców to oczywisty punkt orientacyjny i miejsce ważnych momentów w życiu. Dopiero gdy spojrzy się na nią jak na wielowarstwową konstrukcję, a nie tylko „ładny kościół”, zaczyna działać inna perspektywa.

Szczególnie dotyczy to ołtarza głównego. Od frontu widziany jest jako jednolita całość: kolumny, figury, obrazy, tabernakulum. Dla większości wiernych wszystko kończy się na złoceniach i świecach. Tymczasem za tą fasadą kryje się skomplikowany szkielet, sieć półek, wnęk i przejść technicznych.

W Farze, podobnie jak w wielu starych kościołach, to co naprawdę ciekawe, ukrywa się właśnie za ołtarzem. Tam widać rękę cieśli, ślady dawnych przeróbek, a czasem także miejsca, gdzie przez dziesięciolecia przechowywano rzeczy, których nikt nie miał oglądać.

Perspektywa wiernego a perspektywa zakrystianina

Zwykły uczestnik mszy widzi tylko fasadę ołtarza i przestrzeń prezbiterium. Cała „logistyka” dzieje się poza jego wzrokiem. Kapłan, ministranci czy zakrystianin poruszają się po innym planie – korzystają z tylnych przejść, wąskich schodków, małych drzwi ukrytych w ścianie.

Zakrystianin zna każdy skrzypiący stopień, każdą deseczkę, która da się podważyć, miejsce, gdzie można szybko schować kielich, gdy w kościele robi się niespokojnie. Dla niego ołtarz to nie tylko „święta ściana”, ale żywa konstrukcja z dostępem serwisowym, przewodami, skrytkami i zapasowymi świecami.

Konserwator zabytków widzi jeszcze więcej. Zwraca uwagę na gatunek drewna, sposób łączenia belek, ślady po dawnych zawiasach, nienaturalne przerwy między deskami. To właśnie te techniczne szczegóły prowadzą do odkrycia schowków, zamurowanych wnęk czy zapomnianych fragmentów nastawy.

Ołtarz jako konstrukcja, sejf i kulisy liturgii

Ołtarz główny w Farze spełnia kilka funkcji równocześnie. Z jednej strony to centrum symboliczne – miejsce sprawowania Eucharystii. Z drugiej strony, w praktyce, działa jak:

  • konstrukcja techniczna – oparta na belkach, ściągach, kotwach w murze, dostosowana do ciężaru drewna, rzeźb i ozdób,
  • magazyn – tuż za dekoracyjną fasadą znajdują się półki i wnęki na świece, kadzidło, chorągwie czy rzadko używane naczynia,
  • sejf – w grubości konstrukcji i murów ukrywano depozyty, relikwie, dokumenty, kosztowności,
  • kulisy liturgii – dyskretne przejścia pozwalały kapłanowi czy ministrantom przemieszczać się bez wychodzenia „na scenę”.

Połączenie tych wszystkich ról w jednym miejscu sprawia, że tylna strona ołtarza jest gęsto naszpikowana detalami. Dla laika to labirynt belek i desek. Dla osoby z doświadczeniem – czytelna mapa funkcji, epok i decyzji gospodarczych parafii.

Dlaczego to miejsce rodzi legendy

Tylna ściana ołtarza, ciemne przejścia przy prezbiterium, zamurowane otwory – wszystko to naturalnie pobudza wyobraźnię. Wystarczy jedno niedopowiedziane zdanie zakrystianina („tam lepiej nie wchodzić”) i historia o tunelu do zamku rodzi się sama.

Brak dostępu dla wiernych działa jak szczelna pokrywka. Przez lata krążą tylko urwane relacje: „ksiądz mówił, że tam coś chowali w czasie wojny”, „podobno jest przejście do krypty”. Z tego zbioru domysłów powstaje lokalny mit. Często ma on w sobie ziarno prawdy – istnieje naprawdę jakieś przejście lub nisza – ale skala i rola tych miejsc bywa już mocno podkolorowana.

W Farze opowieści o ukrytych schowkach w ołtarzu zwykle wiążą się z trudnymi czasami: wojnami, rewizjami, zmianami politycznymi. Dlatego niewidoczna strona ołtarza to nie tylko kwestia konstrukcji, ale też pamięci o tym, jak parafia musiała sobie radzić, kiedy „najcenniejsze” przestawało być bezpieczne w otwartej przestrzeni.

Jak zbudowany jest ołtarz w Farze – warstwy, których nikt nie ogląda

Główne elementy ołtarza po ludzku

Aby sensownie szukać skrytek i rozumieć niewidoczne części, trzeba rozłożyć ołtarz na proste elementy. W klasycznym ujęciu, także w Farze, można wyróżnić kilka podstawowych części:

  • mensa – blat ołtarzowy, na którym sprawowana jest msza, często z wmurowanymi relikwiami,
  • predella – podwyższenie lub cokół pod mensą, czasem z wnękami, schowkami lub malowidłami,
  • nastawa ołtarzowa (retabulum) – pionowa, bogato zdobiona część z obrazem, rzeźbami, kolumnami,
  • tabernakulum – niewielka, zamykana szafka na środku, przeznaczona na Najświętszy Sakrament,
  • stopnie ołtarzowe – schodki prowadzące w górę, często kryjące skrzynie lub przestrzeń pod podestem.

Od frontu wszystko jest uporządkowane i symetryczne. Z tyłu ta sama nastawa to gęsta kratownica z belek, wzmocnień i desek. W Farze pionowe słupy nośne połączone są poziomymi ryglami i ukośnymi zastrzałami. Tworzy się w ten sposób wiele „kieszeni”, które aż proszą się o wykorzystanie jako miejsca odkładcze lub schowki.

Wnętrze nastawy: belki, puste przestrzenie i drzwiczki techniczne

Jeśli dostać się za ołtarz w Farze, pierwsze, co rzuca się w oczy, to różnica między uporządkowanym frontem a chaotycznym „rusztowaniem” z tyłu. Nastawa dzieli się na kondygnacje, a każda ma swoją siatkę belek. Pomiędzy nimi występują puste przestrzenie – niektóre głębokie na kilkadziesiąt centymetrów.

W tych przestrzeniach można znaleźć:

  • małe drzwiczki techniczne prowadzące do wnętrza tabernakulum lub do przestrzeni za obrazem,
  • półeczki na mniejsze przedmioty liturgiczne, oleje, zapasowe ampułki,
  • otwory rewizyjne umożliwiające dostęp do mocowań figur i lamp.

Takie drzwiczki od strony zakrystii są często malowane w kolorze ściany lub belek, by nie rzucały się w oczy. Dla osoby nieprzygotowanej mogą wyglądać jak zwykła, przypadkowa deska. Dopiero bliższe obejrzenie ujawnia zawiasy, ślady zamka lub wzmocnione krawędzie.

W Farze zdarzają się też deski przybite tylko z jednej strony, pracujące jak klapa. W codziennym użyciu służyły jako wygodny dostęp do wnęk na świece czy elementy dekoracji. W czasach niepokoju takie same wnęki łatwo mogły zmienić się w tymczasowe schowki.

Materiały, które sprzyjają powstawaniu wnęk

Ołtarz w Farze, podobnie jak większość konstrukcji tego typu, łączy drewno z metalem i murem. Główna nastawa jest zwykle drewniana, mocowana do ściany prezbiterium z cegły. W konstrukcji możemy wyróżnić:

  • grube słupy nośne z twardszego drewna,
  • cieńsze listwy i wzmacniające ściągi,
  • metalowe kotwy i śruby łączące ołtarz z murem,
  • miejscowe podmurówki z cegły lub kamienia, gdy trzeba było przenieść ciężar na posadzkę.

Na styku tych materiałów powstają naturalne „strefy buforowe” – szczeliny, wypełnienia, podsypki. Jeśli w danym miejscu dołożono cegłę wtórnie, powstaje mała wnęka między nią a drewnianą belką. Często właśnie tam wtłaczano małe, owinięte w płótno pakunki.

Drewno wprowadza też inną cechę: możliwość łatwej przeróbki. W przeciwieństwie do kamienia można wyciąć w nim otwór, dodać klapę lub wsunąć dodatkową deskę tworzącą „podwójne dno”. To tłumaczy, dlaczego tak wiele kościelnych skrytek powstało właśnie w drewnianych elementach ołtarza, a nie w murze.

Przeróbki i łatki po wiekach użytkowania

Ołtarz w Farze nie jest monolitem z jednego okresu. Kolejne stulecia zostawiły na nim swoje ślady: wymieniane fragmenty, uzupełniane rzeźby, wzmacniane ściągi. Każda taka ingerencja tworzy miejsca potencjalnie nadające się na ukrytą funkcję.

Typowe ślady zmian to:

  • drewno o innej fakturze lub innym rysunku słojów w obrębie jednej belki,
  • świeższe gwoździe lub wkręty tuż obok starych łączeń na kołki,
  • zamurowane lub zabite deską otwory w ścianie prezbiterium za ołtarzem,
  • dodatkowe listwy maskujące, które nie mają funkcji konstrukcyjnej.

Przy remontach po pożarach czy zawilgoceniach celowo tworzyło się też nowe przestrzenie: np. kilka centymetrów luzu między murem a tylną ścianą nastawy, by drewno mogło „oddychać”. Dla kogoś z pomysłem była to gotowa, trudnodostępna kryjówka. W Farze powtarzające się warstwy napraw obrazują, jak ołtarz ewoluował wraz z dziejami parafii – nie tylko wizualnie, ale też funkcjonalnie.

Schowki z konieczności: gdzie w Farze chowano najcenniejsze rzeczy

Kościół jako lokalny bank i sejf

W czasach, gdy nie było nowoczesnych banków, parafia pełniła rolę instytucji zaufania publicznego. W murach Fary przechowywano nie tylko paramenty liturgiczne, ale też depozyty mieszczan: dokumenty, kosztowności, czasem pieniądze. Proboszcz i rada parafialna mieli świadomość, że kościół to miejsce, do którego w razie niebezpieczeństwa ludzie uciekają jako pierwsze.

Najcenniejsze przedmioty nie leżały więc w oczywistych szafkach. Owszem, istniał oficjalny skarbiec, ale w razie rabunku to właśnie on był pierwszym celem napastników. Dlatego równolegle funkcjonowała druga warstwa zabezpieczeń – ukryte schowki w konstrukcji ołtarza, w sygnaturce, w grubości murów.

W Farze krążą opowieści o kosztownościach oddawanych „do ołtarza” na czas przejścia wojsk lub rewizji. Nie oznacza to wcale jakiejś skomplikowanej machiny z tajnym mechanizmem. Często wystarczała dobrze ukryta wnęka za deską, do której dostęp mieli tylko ksiądz i zaufany zakrystianin.

Najczęstsze miejsca skrytek przy ołtarzu

Patrząc praktycznie, schowek musiał łączyć trzy cechy: trudny dostęp dla obcych, łatwy dostęp dla wtajemniczonych i względne bezpieczeństwo (sucho, bez ryzyka zalania). Stąd popularność kilku typowych lokalizacji:

  • pod mensą ołtarzową – skrzynkowa konstrukcja predelli z klapą od tylnej strony,
  • za retabulum – półka lub nisza na wysokości obrazu głównego, zamykana małymi drzwiczkami,
  • w podstawach kolumn – wydrążone trzonki lub cokoły, z okrągłym otworem zakrytym listwą,
  • w grubości ściany prezbiterium – małe nisze zamurowane cienką warstwą cegły lub zasłonięte deską.

Pod mensą zwykle przechowywano przedmioty większe: kasetki, zawinięte w płótno pakunki z księgami czy dokumentami. Schowki „wysokie”, za obrazem, lepiej nadawały się na rzeczy lżejsze i mniej podatne na uszkodzenie – np. relikwiarze, małe naczynia, drobne kosztowności.

W Farze funkcję skrytki mogły pełnić nawet obrzeża stopni ołtarzowych, jeśli ich front był wykonany jako deska na zawiasach. Z zewnątrz wyglądało to jak pełna, masywna podstawa. Od środka dawało się szybko odchylić fragment i wsunąć zawiniątko między belki.

Proste mechanizmy zamiast wymyślnych zamków

Popularne wyobrażenie o „tajnych ołtarzach” podsuwa skojarzenia z ruchomymi figurami, obracającymi się kolumnami i skomplikowanymi zamkami. Rzeczywistość w Farze i podobnych świątyniach była znacznie prostsza – i przez to bezpieczniejsza, bo mniej awaryjna.

Stosowano najczęściej:

Spryt zamiast finezji: jak „zamykały się” skrytki

Zamiast wymyślnych mechanizmów stosowano rozwiązania, które można było naprawić młotkiem i gwoździem. Skrytka miała się otwierać szybko dla swojego użytkownika, a dla obcego wyglądać jak stały element konstrukcji.

Najprostsze patenty to:

  • zasuwki drewniane – mały kołek wsuwany w otwór, utrzymujący klapę od środka,
  • ukryte gwoździe – złamany lub lekko wygięty gwóźdź, który blokował deskę, a po obróceniu puszczał,
  • „wciśnięte” listwy – element trzymany na wcisk, bez zawiasów, wyjmowany po naciśnięciu we właściwym miejscu,
  • magnes i żelazo w nowszych przeróbkach – stalowa blaszka za drewnem i magnes ukryty w figurce lub ramie.

W Farze często wykorzystywano naturalne szczeliny między belkami. Wystarczyło dobić wąską listwę, która wyglądała jak element dekoracyjny, a w rzeczywistości zamykała dostęp do wnęki.

Co faktycznie lądowało w ołtarzowych schowkach

Większość takich kryjówek służyła do przechowywania rzeczy przydatnych na co dzień, nie tylko w czasach zagrożenia. Dopiero w wyjątkowych momentach „zwykłe” schowki przejmowały funkcje sejfu.

W typowych skrytkach przy ołtarzu można było znaleźć:

  • małe bursy i relikwiarze używane rzadziej, aby nie leżały na widoku,
  • dokumenty parafii – zapieczętowane listy, kontrakty, czasem testamenty,
  • monety złożone jako wota lub depozyty, połączone w rulony i owinięte w tkaninę,
  • szczególnie cenne paramenty – np. wyszywane bursy, stuły, małe srebrne przedmioty.

Zdarzało się, że zakrystianin chował w konstrukcji ołtarza nawet własne oszczędności, ufając, że tam będą bezpieczniejsze niż w domu. Tego typu praktyki trudno dziś udokumentować, ale powtarzają się w przekazach ustnych.

Zakrystia, skarbiec i „druga twarz” prezbiterium

Zakrystia – techniczne zaplecze świętej przestrzeni

Zakrystia to miejsce, w którym kończy się oficjalny porządek ołtarza, a zaczyna praktyka. Tutaj przechowuje się szaty, księgi, naczynia, narzędzia do sprzątania, zapasowe świece i oleje.

Ściana wspólna zakrystii i prezbiterium często kryje rozmaite przejścia i otwory techniczne. W Farze w tej ścianie znajdują się:

  • drzwiczki komunikacyjne prowadzące bezpośrednio za ołtarz,
  • małe okienka do podawania naczyń i ksiąg, dziś często zamurowane,
  • wnęki na klucze, księgi i drobny sprzęt liturgiczny.

Część z tych elementów była od początku projektowana jako „robocza”. Z czasem, gdy pojawiało się zagrożenie, zamieniała się w naturalne miejsca ukrycia najcenniejszych rzeczy.

Skarbiec parafialny i jego relacja z ołtarzem

Formalny skarbiec to zwykle osobne pomieszczenie lub wydzielona część zakrystii. Znajdowały się tam większe szafy, czasem pancerne drzwi lub przynajmniej grubsze zamki i okucia.

W praktyce skarbiec i ołtarz działały jak dwa poziomy zabezpieczeń. W skarbcu trzymano:

  • większe naczynia – kielichy, monstrancje, puszki,
  • ornaty i dalmatyki z drogocennych materiałów,
  • zbiory wotów – medale, biżuterię, srebrne tabliczki.

W chwilach zagrożenia część tych przedmiotów przenoszono w mniej oczywiste miejsca: w głąb zakrystii, za boazerię, a przede wszystkim – do wnętrza ołtarza i w nisze w murze prezbiterium. Z zewnątrz wszystko wyglądało jak zwykłe umeblowanie.

Boazeria, szafy, podłoga: ukryte warstwy prezbiterium

„Druga twarz” prezbiterium to nie tylko tył ołtarza, lecz także to, co kryje się za drewnianymi okładzinami i pod podłogą. W wielu kościołach zakrystię i prezbiterium obłożono boazerią, która maskuje nierówności murów i tworzy dodatkową przestrzeń.

Między belkami boazerii a ścianą można było wsunąć:

  • wąskie kasetki z dokumentami,
  • rulony tkanin – np. welony, pasy, małe chorągwie,
  • płaskie szkatułki z wotami.

Drugim poziomem były podłogi podniesione względem starszej posadzki. Gdy z jakiegoś powodu układano nowe deski na legarach lub dodawano stopnie, powstawała przestrzeń między starą a nową warstwą. W niektórych miejscach Farę wzmacniano w ten sposób, tworząc przy okazji potencjalne kryjówki.

Bogato zdobione kamienne arkady we wnętrzu historycznego kościoła
Źródło: Pexels | Autor: Yasin Onuş

Legendy o tajnych przejściach – ile w tym prawdy

Skąd wzięły się opowieści o podziemnych korytarzach

Wokół dużych świątyń niemal zawsze narastają legendy o korytarzach prowadzących pod rzeką, do zamku lub klasztoru. Fara nie jest wyjątkiem. Mieszkańcy przekazywali sobie historie o duchownych znikających za ołtarzem i pojawiających się „gdzieś indziej”.

Źródłem takich opowieści są zwykle prozaiczne elementy: piwnice, kanały odpływowe, przejścia serwisowe w grubości murów i schody na strych. Dla laika to już „tunel podziemny”, szczególnie gdy wejście znajduje się tuż przy ołtarzu.

Rzeczywiste przejścia i korytarze techniczne

W większości przypadków „tajne przejście” za ołtarzem oznacza:

  • wąski korytarz w murze prowadzący do zakrystii lub na chór,
  • schody do piwnicy, w której przechowywano wino mszalne, zboże, czasem drewno,
  • przejście serwisowe do dachu, sygnaturki lub wieży.

W Farze zachowały się ślady takich ciągów komunikacyjnych, choć część z nich została zamurowana przy późniejszych remontach. Ich funkcja była praktyczna: dostęp do konstrukcji dachu, kontrola stanu murów, możliwość napraw bez ingerencji w wystrój kościoła.

Granica między legendą a możliwością

Czy istniały korytarze prowadzące poza teren świątyni? W pojedynczych przypadkach – w zespołach klasztornych lub zamkowych – tak. W typowej farze miejskiej związek z zabudową wokół kościoła był jednak luźniejszy.

Bardziej prawdopodobne jest istnienie ciągu pomieszczeń – zakrystii, skarbca, spiżarni, piwnic – połączonych ze sobą. Kto nie znał ich układu, mógł odnieść wrażenie, że kapłan wchodzi za ołtarz i „przepada”. Dla osób z zewnątrz to wystarczało, by narodziła się legenda o sekretnym tunelu.

Wojny, rabunki i okupacje – kiedy schowki ratowały majątek Fary

Najczęstsze sytuacje zagrożenia

Kościoły doświadczały fal zagrożeń razem z miastem: przemarsze wojsk, konfiskaty, rewizje, pożary. Każda taka sytuacja zmuszała do szybkich decyzji: co ukryć, gdzie i w jaki sposób.

Największe ryzyko dotyczyło:

  • srebra i złota – kielichy, monstrancje, oprawy ksiąg,
  • relikwiarzy o wartości nie tylko materialnej,
  • ważnych dokumentów – przywilejów, fundacji, zapisów majątkowych.

Ołtarz był miejscem oczywistym i jednocześnie ostatnim, które żołnierz lub urzędnik przeszukiwał szczegółowo. Skupiano się na tym, co widać: kruszcach, obrazach, tkaninach. Małe wnęki w konstrukcji rzadko zwracały uwagę.

Szybkie „akcje ewakuacyjne” do wnętrza ołtarza

Kroniki parafialne czasem notują lakonicznie: „przeniesiono rzeczy święte w miejsce bezpieczniejsze” lub „zabezpieczono skarbiec”. Co to oznaczało w praktyce?

Typowy scenariusz był prosty. Wieść o nadciągającym wojsku rozchodziła się dzień lub kilka godzin wcześniej. Proboszcz, wikary i zakrystianin:

  • otwierali główny skarbiec,
  • wybierali najcenniejsze i najmniejsze przedmioty,
  • owijali je w tkaniny z zakrystii,
  • rozdysponowywali je między kilka skrytek: w ołtarzu, w murze, w zakrystii, czasem u zaufanych parafian.

Rozproszenie było kluczowe. Gdyby jedna skrytka została odkryta, pozostałe wciąż chroniły resztę majątku. W Farze wykorzystano w takich sytuacjach m.in. przestrzenie za belkami nastawy oraz wnęki przy podstawie ołtarza.

Okupacje i konfiskaty – bardziej systematyczne zagrożenie

W czasach okupacji i zaborów zagrożenie miało inny charakter. Nie chodziło tylko o rabunek, ale też o konfiskaty „legalne”, na mocy zarządzeń władz. Wtedy schowki przestawały być tylko krótkoterminową kryjówką.

Dla części przedmiotów wybierano więc miejsca, do których nie zaglądano latami: przestrzenie pod posadzką, zaklejone wnęki w murze, „przypadkowe” deski przybite na stałe. Czasem dopiero współczesne remonty ujawniają takie pakiety – zawinięte w płótno relikwiarze, zardzewiałe zamki, monety.

Relikwie i ich kryjówki – świętość ukryta w drewnie i murze

Relikwie w mensie i poza nią

Kanon przewidywał umieszczanie relikwii w mensie ołtarzowej, w specjalnym relikwiarzu lub małym kamieniu ołtarzowym. To miejsce oficjalne, opisane w dokumentach konsekracyjnych.

Obok tego istniała warstwa nieoficjalna: drobniejsze relikwie, fragmenty kości, cząstki szat świętych. Trafiały one do burs, małych puszek i kapsuł, które z różnych powodów zachowywano na uboczu.

Jak wyglądały „kieszonkowe” relikwiarze

Małe relikwie przechowywano w sposób praktyczny. Najprostsze z nich to:

  • okrągłe lub owalne kapsuły z szkłem z jednej strony,
  • małe drewniane pudełka z wyciętym w środku zagłębieniem,
  • tekstylne bursy – niewielkie sakiewki zdobione haftem.

Takie przedmioty idealnie mieściły się w wąskich wnękach za deską, w słupie nastawy czy w grubości balustrady. W Farze pojedyncze tego typu drobiazgi odnajdywano podczas konserwacji elementów ołtarza.

Ukrywanie relikwii w czasach niepokoju

Relikwie miały znaczenie nie tylko duchowe, ale też symboliczne. Ich utrata oznaczała dla parafii poważny cios. Gdy zbliżało się zagrożenie, zabezpieczano je podobnie jak srebra, z jednym wyjątkiem – często nie ruszano kamienia ołtarzowego.

Zamiast tego:

  • przenoszono „ruchome” relikwiarze do skrytek w nastawie,
  • umieszczano kapsuły z relikwiami w wydłubanych w belkach gniazdach, zakrytych listwą,
  • wmurowywano cząstki relikwii w małych niszach przy samym ołtarzu.

W takim przypadku z zewnątrz nie widać było nic. Tylko drobny krzyżyk wydrapany w tynku lub inicjały potrafiły zdradzić miejsce ukrycia.

Konserwatorzy wobec odnajdowanych skrytek

Współczesne prace konserwatorskie w Farze muszą łączyć szacunek do przeszłości z wymogami bezpieczeństwa. Gdy podczas demontażu elementów ołtarza natrafia się na skrytkę, każdy przedmiot jest dokumentowany, opisywany i często fotografowany w miejscu znalezienia.

Odnalezione relikwie i pamiątki nie wracają już do przypadkowych wnęk. Trafiają do odpowiednio przygotowanych relikwiarzy, skarbca lub muzeum parafialnego. Sama skrytka pozostaje jednak częścią historii ołtarza – niewidoczną z nawy, ale ważną dla zrozumienia jego „drugiego życia”.

Narzędzia, zapiski i „śmieci”, które stają się świadectwem epoki

Co zostaje za ołtarzem po każdym remoncie

Zaplecze ołtarza działa jak magnes na drobiazgi odkładane „na chwilę”. Podczas prac zawsze jest tam skrzynka z gwoździami, pędzle, kawałki tkanin. Część z nich nigdy stamtąd nie wraca.

Przy kolejnych remontach w Farze znajdowano za nastawą i w jej wnętrzu:

  • zużyte pędzle i dłuta, odłożone przez stolarzy i pozłotników,
  • próbki złocenia – małe deseczki z testowanym kolorem bolusa,
  • resztki żywic i klejów w zaschniętych skorupach naczyń.

Dla dawnych rzemieślników był to zwykły odpad. Dla badaczy – konkretna informacja o technice, warsztacie, czasem o dacie napraw.

Kar­teczki, podpisy i „sekretne” notatki rzemieślników

Między deskami, w zakamarkach mensy, przy belkach nastawy trafiają się małe kartki lub napisy ołówkiem. Nikt z wiernych ich nie widzi.

Najczęstsze to:

  • podpisy i daty pozostawione przez stolarzy,
  • krótkie uwagi techniczne – np. „tu nie wieszać ciężaru”,
  • zapiski „literackie” – jedno zdanie o sytuacji w mieście czy o cenie chleba.

W Farze odkryto np. datę i nazwisko cieśli przybite na odwrocie jednej z figur. Bez tej notatki trudno byłoby powiązać prace z konkretnym warsztatem.

Zgubione przedmioty, które nigdy nie wróciły do właściciela

Za ołtarz regularnie wpadało to, co niewielkie i śliskie: medaliki, pierścionki, guziki. Przy sprzątaniu nie było jak ich wyjąć.

Podczas przeglądów zaplecza odnajduje się czasem niewielkie „warstwy upadków”: kilka monet, fragment różańca, mały krzyżyk. Nie są to skrytki z założenia, lecz efekt codziennego użytkowania.

W dokumentacji konserwatorskiej notuje się ich położenie, bo pokazują linię dawnej posadzki, zasięg mensy, przebieg dawnych barierek. Pomagają odczytać, jak wyglądała przestrzeń przy ołtarzu kilkadziesiąt lat wcześniej.

Drewniane „plecy” ołtarza jako magazyn i warsztat

Zaplecze liturgiczne w cieniu nastawy

Za wysokim ołtarzem często urządzano prowizoryczną przestrzeń roboczą. Dla wiernych była niewidoczna, dla obsługi – kluczowa.

W Farze, węższe przejścia za mensą pełniły rolę:

  • tymczasowego magazynu świec, olejów, naczyń liturgicznych,
  • miejsca przygotowania procesji, gdy brakowało miejsca w zakrystii,
  • punktu odkładczego dla kwiatów, feretronów, chorągwi.

Stąd już krok do powstania spontanicznych „schowków” – półki, skrzynki, zawieszone na gwoździach worki.

Małe meble przybite na stałe

Gdy za ołtarzem brakowało miejsca, stolarze wykorzystywali grubość belek i słupów. Wkręcali haki, doczepiali małe szafki i półki.

Często były to:

  • wąskie półki z surowego drewna, bez dekoracji,
  • zabudowane „skrzynki serwisowe” mieszczące świece, olej, narzędzia,
  • proste wieszaki na alby lub komże, gdy zakrystia była zbyt daleko.

Te elementy zwykle nie są wpisane w żaden inwentarz. Pojawiają się na planach dopiero wtedy, gdy trzeba je zdemontować przy większym remoncie.

Miejsce do drobnych napraw „na szybko”

Przy większych uroczystościach coś się zawsze psuje: pęka sznurek, odpada ozdoba, krzywo wisi baldachim. Za ołtarzem tworzono więc mały, awaryjny warsztat.

Trzymano tam:

  • garść gwoździ, drutu, kawałki sznurka,
  • stary młotek, śrubokręt, kombinerki,
  • resztki tkaniny i koronki do szybkich zszyć.

Ślady takiego użytkowania widać do dziś w Farze: zacieki po kleju, wbite w ciemnych miejscach gwoździe, drobne łatki na tylnej stronie dekoracji.

Barokowe wnętrze kościoła z bogato zdobionym ołtarzem i witrażami
Źródło: Pexels | Autor: Saskia Designs

Zapachy, sadza i kurz – „archiwum” na powierzchni ołtarza

Warstwy dymu jako kalendarz nabożeństw

Tył ołtarza zbiera to, czego nie widać od frontu: dym, kurz, tłuszcz ze świec. Kolejne warstwy odkładają się latami.

Przy czyszczeniu nastawy konserwatorzy obserwują:

  • ciemne pasy sadzy tam, gdzie kiedyś stawiano świeczniki,
  • jaśniejsze fragmenty po dawnych zmianach układu mensy,
  • ślady po dodatkowych lampkach montowanych „na próbę”.

Na odwrocie płócien ołtarzowych w Farze widać wyraźne różnice kolorystyczne, które pomagają ustalić, jak długo obraz wisiał w danym miejscu.

Odciśnięte kontury zapomnianych sprzętów

Kurz potrafi działać jak papier milimetrowy. Gdy zdejmuje się stary krzyż lub figurę z półki, zostaje po nich wyraźny, czystszy zarys.

Za ołtarzem takie „cienie” pokazują:

  • gdzie znajdowały się nieistniejące już szafki,
  • jak układano pasy tkanin i suknie ołtarzowe,
  • gdzie pierwotnie mocowano obrazy lub rzeźby.

Przesunięcie konturów w kolejnych warstwach kurzu wskazuje przebudowy, o których nie zawsze zachowały się pisemne ślady.

Otwory, wnęki i „dziury bez funkcji”, które jednak ją mają

Małe otwory techniczne w mensie i podstawie

W podstawie ołtarza i w mensie często widać niewielkie, pozornie przypadkowe otwory. Najczęściej nie są to zniszczenia, lecz elementy funkcjonalne.

Ich rola bywała różna:

  • prowadzenie przewodów do oświetlenia obrazów,
  • uchwyty i zamki dawnych drzwiczek, dziś nieużywanych,
  • otwory wentylacyjne, przez które „oddychała” zamknięta struktura.

W Farze podczas montażu elektryczności część dawnych otworów wykorzystano ponownie, inne zaślepiono. Dziś trudno je odróżnić od nowszych przewierceń.

Ślepe nisze o nieoczywistym przeznaczeniu

Między filarami, w cokołach, w grubości ściany prezbiterium zdarzają się niewielkie nisze, których funkcja nie jest od razu jasna.

Mogły służyć jako:

  • miejsca odkładcze dla kluczy, kadzielnicy, trybularza,
  • miniaturowe skrytki na dokument lub mały relikwiarz,
  • proste „półki powietrzne” poprawiające przewietrzanie muru.

Część z nich w Farze została w późniejszych wiekach zasłonięta boazerią. O ich istnieniu wiadomo dopiero z badań architektonicznych.

Zmieniające się bezpieczeństwo – od skrytki do systemu alarmowego

Jak współczesne instalacje wchodzą w stare struktury

Nowoczesne zabezpieczenia – alarm, czujniki dymu, monitoring – muszą zmieścić się w zabytkowej tkaninie kościoła. Ołtarz i jego zaplecze są jednym z miejsc, gdzie instaluje się je najostrożniej.

W praktyce oznacza to:

  • prowadzenie kabli w istniejących szczelinach, bez nowych bruzd,
  • ukrywanie czujników i nadajników za elementami dekoracji,
  • korzystanie z bezprzewodowych rozwiązań tam, gdzie ingerencja w drewno byłaby zbyt duża.

Tył nastawy w Farze stał się przez to kolejną warstwą „niewidocznej techniki” – równie ważnej jak dawne schowki, choć spełniającej inną funkcję.

Dokumentacja zamiast tajemnicy

Kiedyś o skrytkach wiedziało kilka osób. Dziś układ ołtarza, przejść i ewentualnych wnęk jest dokładnie opisywany w dokumentacji konserwatorskiej.

Powstają:

  • plany i przekroje nastawy z zaznaczeniem pustek konstrukcyjnych,
  • opisy znalezionych schowków wraz z zawartością,
  • instrukcje dostępu na potrzeby serwisu instalacji i przyszłych prac.

Sama przestrzeń za ołtarzem pozostaje niedostępna dla większości osób, ale nie jest już „białą plamą” w historii budowli.

Ciało ołtarza jako palimpsest – co zostaje, gdy znikają ozdoby

Ślady po zdemontowanych elementach

Ołtarze w Farze zmieniały się wraz z epokami: usuwano figury, dodawano obrazy, likwidowano barokowe nadstawki. Na konstrukcji zostaje po tym charakterystyczny zapis.

Widać go w postaci:

  • pustych gniazd po czopach i kołkach,
  • innego koloru drewna w miejscach dawnych listew,
  • zagubionych kompozycji ornamentalnych, które kończą się „w powietrzu”.

Dla badacza to wskazówka, jak wyglądał pierwotny układ ikonograficzny i które części są późniejszym dodatkiem.

Niewidoczna strona polichromii i złocenia

Od frontu widzimy gotową polichromię i złoto. Z tyłu widać próbki kolorów, poprawki, czasem rezygnację z pierwotnego projektu.

Na odwrotnej stronie elementów dekoracyjnych w Farze zachowały się:

  • pierwsze wersje ornamentu, zamalowane później innym motywem,
  • numery montażowe i strzałki ułatwiające składanie,
  • krótkie uwagi od pozłotnika do stolarza lub odwrotnie.

To ta warstwa, którą oglądają w zasadzie tylko konserwatorzy – swoisty dziennik roboczy ukryty w drewnie.

Ludzkie historie zapisane w ukrytych warstwach

Drobne „pamiątki” wciśnięte z intencją

Między belkami i za deskami czasem znajdują się przedmioty, które nie są ani odpadem, ani formalną skrytką. Ktoś je tam schował po cichu.

Bywają to:

  • małe obrazki z nadrukowaną modlitwą,
  • kartki z imionami i datami,
  • niewielkie fragmenty różańców czy szkaplerzy.

Nie są częścią oficjalnego kultu, ale pokazują osobisty wymiar relacji wiernych z ołtarzem. Przestrzeń za nim staje się dla kogoś „najbliżej świętości”, nawet jeśli obiektywnie jest to tylko tylna ściana konstrukcji.

Ślady codziennej pracy zakrystianów i ministrantów

Na deskach, do których nikt nie zagląda, pojawiają się rysy, wgniecenia, czasem proste znaki. To efekt wieloletniej rutyny.

W Farze można odnaleźć:

  • rysy na wysokości ramion – tam przenoszono ciężkie świeczniki,
  • otarte krawędzie w miejscach, gdzie stale stawiano drabinę,
  • drobne nacięcia od noży, gdy przycinano knoty lub sznurki „na desce”.

Takie ślady rzadko pojawiają się w opisach zabytku, ale bez nich obraz funkcjonowania ołtarza byłby niepełny.

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

Po co w ogóle zagląda się za ołtarz w kościele?

Za ołtarzem kryje się cała „mechanika” świątyni: konstrukcja nośna, przejścia techniczne, półki, wnęki i skrytki. To zaplecze, z którego korzystają księża, ministranci i zakrystianin, ale którego wierni zwykle nie widzą.

Dostęp do tyłu ołtarza jest też potrzebny konserwatorom. Dzięki temu mogą sprawdzić stan drewna, mocowania rzeźb, przewodów i odnaleźć ślady dawnych przeróbek czy ukrytych wnęk.

Jak wygląda tylna strona ołtarza w Farze w Ciechanowie?

Od tyłu ołtarz nie przypomina złoconej fasady. To gęsta kratownica z belek, desek, ściągów i zastrzałów, tworząca coś w rodzaju drewnianego rusztowania przyczepionego do muru prezbiterium.

Między elementami konstrukcji powstają liczne „kieszenie” i puste przestrzenie. Część z nich jest wykorzystana praktycznie (półki, przejścia, drzwiczki techniczne), inne z czasem stawały się wygodnymi skrytkami.

Czy w ołtarzu Fary są naprawdę ukryte schowki?

W starych ołtarzach, takich jak w ciechanowskiej Farze, ukryte schowki są czymś naturalnym. Tworzyły je zarówno specjalnie dodane klapy i podwójne dna z desek, jak i wnęki powstałe przy późniejszych przeróbkach.

W takich miejscach przechowywano m.in. rzadko używane paramenty, dokumenty parafialne, a w trudnych czasach także depozyty czy kosztowniejsze przedmioty liturgiczne. Z czasem pamięć o ich pierwotnej funkcji zanikała i zaczynały żyć własną legendą.

Skąd biorą się legendy o tunelach i tajnych przejściach za ołtarzem?

Tył ołtarza, ciemne przejścia przy prezbiterium i zamurowane otwory działają na wyobraźnię. Wierni nie mają tam wstępu, więc opierają się na półsłówkach zakrystianina czy urwanych wspomnieniach z czasów wojny.

Wystarczy wspomnienie o „schowku z okupacji” czy „zamurowanej niszy”, żeby powstała opowieść o tunelu do zamku lub krypty. Zazwyczaj istnieje realna przestrzeń techniczna lub wnęka, ale jej rola bywa w opowieściach mocno rozbudowana.

Jakie elementy ołtarza najlepiej „nadają się” na skrytki?

Najczęściej wykorzystywane są drewniane części, bo można w nich łatwo wyciąć otwór, wstawić klapę czy dołożyć dodatkową deskę. Przykłady to: predella, przestrzeń pod stopniami ołtarzowymi, tylna część nastawy lub obudowa tabernakulum.

Drugim „naturalnym” miejscem są styki drewna z murem, gdzie przy przeróbkach powstają małe wnęki. Czasem wystarczy wtórnie dołożona cegła, by między nią a belką powstał idealny schowek na niewielki pakunek owinięty w płótno.

Czy zwykły wierny może zobaczyć tylną stronę ołtarza w Farze?

Na co dzień dostęp do tylnej części ołtarza jest zamknięty, bo to przestrzeń techniczna i liturgiczna, gdzie łatwo o uszkodzenie zabytkowych elementów. Wierni pozostają po stronie prezbiterium.

Czasem, przy specjalnych okazjach (np. Noc Muzeów, oprowadzanie z konserwatorem), parafia może zorganizować zwiedzanie bardziej „od zaplecza”. Wtedy bywa możliwość zajrzenia w miejsca, które normalnie pozostają niewidoczne.

Jak rozpoznać ślady dawnych przeróbek i możliwych skrytek w ołtarzu?

Konserwatorzy zwracają uwagę na nieregularności: deski o innej fakturze lub kolorze, nienaturalne przerwy między elementami, ślady po dawnych zawiasach czy zamkach, drewno innego gatunku w jednym fragmencie konstrukcji.

Takie „łatki” często oznaczają wymiany po pożarze, remoncie albo celowe dodanie nowego elementu. Dla wprawnego oka to sygnał, że za deską może kryć się wnęka, dawne drzwiczki techniczne lub zamurowane kiedyś przejście.

Najważniejsze punkty

  • Ołtarz w Farze to nie tylko „ładna fasada”, ale wielowarstwowa konstrukcja z rusztowaniem belek, wnękami i technicznymi przejściami, których zwykle nikt z wiernych nie widzi.
  • Ta sama przestrzeń wygląda inaczej z różnych perspektyw: wiernego interesuje front, zakrystianin widzi „zaplecze techniczne”, a konserwator czyta z drewna i łączeń historię przeróbek i ukrytych schowków.
  • Ołtarz pełni jednocześnie funkcję miejsca kultu, konstrukcji nośnej, magazynu, sejfu na cenne przedmioty i kulis, którymi poruszają się kapłan i służba liturgiczna.
  • Gęsta kratownica z tyłu nastawy tworzy naturalne „kieszenie” – idealne na półki, nisze i skrytki, w których przez lata lądowały świece, naczynia, dokumenty czy depozyty parafii.
  • Brak dostępu dla zwykłych wiernych sprzyja powstawaniu legend o tunelach, tajnych przejściach i wojennych skarbach; punktem wyjścia bywa realna nisza lub przejście, a resztę dopowiada wyobraźnia.
  • Ukryte schowki w ołtarzu wiążą się często z momentami zagrożenia (wojny, rewizje, zmiany władzy), więc ich ślady są też materialnym zapisem sposobów, w jakie parafia chroniła to, co dla niej najcenniejsze.
  • Techniczne elementy, jak małe drzwiczki serwisowe, otwory rewizyjne czy skrzypiące stopnie, dla wtajemniczonych są praktycznym narzędziem pracy, a dla postronnych – kolejnym źródłem domysłów.
Poprzedni artykułCiechanów w deszczu: najlepsze miejsca pod dachem i na krótkie przerwy
Następny artykułCiechanowskie zaułki z historią: krótka trasa na popołudnie
Lucyna Wojciechowski
Lucyna Wojciechowski koncentruje się na historii społecznej i codzienności dawnych mieszkańców Ciechanowa, pokazując Farę jako przestrzeń wspólnoty, pamięci i lokalnych tradycji. Wykorzystuje źródła pisane, relacje rodzinne oraz materiały z archiwów, a każdą informację stara się potwierdzić w więcej niż jednym miejscu. Pisze z empatią, ale bez idealizowania przeszłości; ważna jest dla niej odpowiedzialność w opisywaniu osób i wydarzeń. Na faraciechanow.pl tworzy także poradniki, jak korzystać z metryk, kronik i innych dokumentów przy własnych poszukiwaniach.

1 KOMENTARZ

  1. Artykuł o niewidocznej stronie ołtarza w Farze okazał się bardzo interesujący i pouczający. Bardzo podobało mi się zbieranie informacji na temat konstrukcji ołtarza oraz odkrywanie ukrytych schowków, które mogą kryć wiele tajemniczych przedmiotów. Autor przedstawił wszystkie szczegóły w sposób klarowny i przystępny, co sprawiło, że czytanie tekstu było przyjemnością.

    Jednakże, jedną rzeczą, która mogłaby poprawić artykuł, było by dodanie więcej zdjęć ukazujących omawianą konstrukcję i schowki. Więcej wizualnych elementów z pewnością wzbogaciłoby doświadczenie czytelnika i potrafiłoby jeszcze bardziej przybliżyć tematykę, o której jest mowa. Mimo tego drobnego mankamentu, artykuł zdecydowanie zainteresował mnie na tyle, że chętnie dowiedziałbym się jeszcze więcej na ten temat.

Komentarze są aktywne tylko po zalogowaniu.