Dlaczego w ogóle pytać o „najstarsze części” Fary?
„Stary kościół” a prawdziwe średniowiecze
Gdy ktoś mówi: „Fara w Ciechanowie to bardzo stary kościół”, zwykle ma na myśli ogólne wrażenie wieku: cegła, mury, ciemne zakamarki, stara wieża. Tymczasem prawdziwe średniowiecze to tylko część tej układanki. Duża część tego, co dzisiaj widzimy, powstała w innych epokach: renesansie, baroku, XIX czy nawet XX wieku.
Świątynia jest jak drzewo: ma rdzeń, pierwotny pień, ale też dziesiątki słojów przyrastających przez wieki. Pytanie o najstarsze części Fary jest pytaniem o ten pierwszy, najstarszy „słój” – o fragmenty murów i detali, które naprawdę „pamiętają” średniowiecze, a nie tylko je udają stylem.
Odróżnienie średniowiecza od späterniejszych faz jest ważne choćby dlatego, że gotycka architektura Mazowsza rządziła się zupełnie innymi zasadami technicznymi i estetycznymi niż późniejsze przeróbki. Inaczej kładziono cegłę, inaczej wymyślano okna, inaczej budowano sklepienia. Kto nauczy się te różnice czytać, zaczyna widzieć w Farze nie jednolitą bryłę, lecz wielowarstwową opowieść.
Świątynia w ruchu: Fara, która się zmienia, a nie „zamrożony” zabytek
Kościół parafialny, zwłaszcza w żywym mieście takim jak Ciechanów, nigdy nie był martwym muzeum. To miejsce, w którym przez wieki:
- dochodzili nowi fundatorzy z własnymi ambicjami (kaplice, ołtarze, nagrobki),
- zmieniała się liturgia, co wymuszało inne układy wnętrza,
- działały mody estetyczne – od baroku po neogotyk,
- pojawiały się zniszczenia (wojny, pożary) i naprawy.
Dlatego dzisiejsza Fara w Ciechanowie nie jest „zamrożonym” gotykiem z XV wieku. Jest raczej palimpsestem – tekstem wielokrotnie nadpisywanym. Gdzieniegdzie da się odczytać pierwotne litery, ale wiele linii przykryto nowym pismem. Rozpoznanie, które „litery” są najstarsze, wymaga cierpliwego patrzenia.
Po co szukać najstarszych fragmentów Fary?
Po co w ogóle ta archeologia murów? Powodów jest kilka i każdy jest konkretny:
1. Tożsamość miasta. Fara jest jednym z najważniejszych punktów w pejzażu Ciechanowa – obok zamku czy starego rynku. Wiedza, które jej fragmenty rzeczywiście pochodzą z czasów książąt mazowieckich, zmienia sposób patrzenia na samo miasto. Gdy stoisz przy murze, który był już tu, gdy obok wznoszono zamek, czujesz inną ciągłość miejsca.
2. Uważne zwiedzanie. Znajomość najstarszych części świątyni sprawia, że spacer po kościele przestaje być biernym „oglądaniem ładnych rzeczy”. Zaczyna się coś w rodzaju gry terenowej: „czy to okno jest jeszcze gotyckie?”, „czy ten filar był kiedyś cieńszy?”. Zwykła wizyta zmienia się w małą przygodę badawczą.
3. Edukacja i rozmowa z dziećmi. Proste pytania typu: „Zobacz, ta cegła jest większa – co to może znaczyć?” potrafią rozbudzić ciekawość dzieci i młodzieży bardziej niż szkolny wykład. Fara staje się wtedy podręcznikiem historii w skali 1:1.
Krótka scena: turysta i proboszcz
Wyobraź sobie turystę, który po mszy podchodzi do proboszcza i pyta wprost: „Proszę księdza, a co tutaj jest naprawdę średniowieczne?”. Ksiądz się uśmiecha, rozgląda i mówi: „Więcej, niż się panu wydaje – ale też mniej, niż by się pan spodziewał”. Tak mniej więcej wygląda prawda o najstarszych częściach Fary: są, trwają, ale często ukryte pod warstwami późniejszych dodatków.
Fundacja i pierwsza świątynia: co wiadomo o pierwotnej Farze
Ciechanów w średniowieczu: gród, zamek, parafia
Aby uchwycić najstarszy rdzeń Fary, trzeba go osadzić w kontekście. Średniowieczny Ciechanów to nie tylko dzisiejsze ulice, lecz przede wszystkim gród i zamek, kontrolujące ważne szlaki i okoliczne ziemie. Wokół nich rozwijało się osadnictwo, a wraz z nim – potrzeba stałej organizacji religijnej, czyli parafii.
Na Mazowszu przyjęty był typowy schemat: pierwotnie niewielki, często drewniany kościół parafialny, fundowany przez księcia, możnego pana lub grupę lokalnej szlachty. Dopiero później, gdy rosły ambicje i możliwości, stawiano murowaną farę, która miała być trwałym znakiem prestiżu i pobożności fundatorów.
Średniowieczne dokumenty, wizytacje biskupie czy wzmianki w aktach sądowych pokazują Ciechanów jako ważny ośrodek w północnym Mazowszu. Obecność zamku książęcego oraz rosnącego miasta niemal gwarantowała istnienie poważnej parafii – a ta potrzebowała reprezentacyjnego kościoła.
Fundatorzy i protektorzy: kto stał za budową Fary?
W przypadku wielu mazowieckich far źródła wymieniają wprost nazwiska fundatorów lub rody, które otaczały świątynię szczególną opieką. Dla Ciechanowa historycy rekonstruują obraz poprzez analogie: widząc podobieństwo do innych kościołów książęcych, zakładają silny wpływ dworu książąt mazowieckich oraz lokalnej szlachty.
Typowy układ wyglądał tak:
- książę lub jego przedstawiciel zatwierdzał fundację i nadawał uposażenie (ziemie, dziesięciny),
- bogatsze rody okoliczne finansowały konkretne części – np. kaplicę rodową, ołtarz, dzwon,
- mieszczanie dorzucali się do mniejszych elementów wyposażenia (ławki, sprzęty liturgiczne).
Nawet jeśli imiona wszystkich fundatorów zaginęły, sama skala i forma Fary w Ciechanowie wskazuje, że nie budowano jej jako wiejskiego kościółka. Bryła i rozwiązania konstrukcyjne sugerują raczej ambitny projekt miejski, powiązany z aspiracjami regionu.
Czy przed murowaną Farą stał kościół drewniany?
Pytanie powraca w wielu miejscach Polski: „Czy zanim zbudowano ten murowany kościół, stał tu drewniany?”. W przypadku Fary w Ciechanowie odpowiedź jest niemal na pewno twierdząca, nawet jeśli brak bezpośrednich opisów. W praktyce:
- parafia zwykle powstawała wcześniej niż murowana świątynia,
- pierwszy kościół bywał skromny, drewniany, łatwiejszy i szybszy do postawienia,
- murowanie rozpoczynano dopiero, gdy wspólnota się umocniła, a finanse pozwalały.
Śladów takiego drewnianego poprzednika szuka się głównie w ziemi (pozostałości fundamentów, palenisk, cmentarza) oraz w najstarszych dokumentach, które mogą wspominać o „starym kościele” już przy istniejącej murowanej farze. Dla osoby odwiedzającej świątynię ważne jest jedno: średniowieczny mur, który dziś widzisz, nie jest „pierwszym” śladem chrześcijaństwa w tym miejscu. Przed nim były zapewne deski, słupy i prosty ołtarz.
Datowanie średniowiecznych faz budowy: co mówią źródła
Skąd wiadomo, że dane fragmenty Fary pamiętają średniowiecze, a nie np. wczesny XVII wiek? Badacze łączą kilka rodzajów danych:
- wzmianki w dokumentach – np. potwierdzenia konsekracji, rejestry parafii, opisy wizytacyjne,
- daty fundacji ołtarzy, kaplic, bractw (często zapisane w aktach biskupich lub miejskich),
- analizę stylu architektonicznego – kształt okien, portali, sklepień,
- badania techniczne murów – rodzaj cegły, sposób wiązania, zaprawa.
Wyobraźmy sobie sytuację: wizytacja z końca XV wieku opisuje, że „kościół parafialny jest już sklepiony i dobrze zadaszony”. Jeśli dzisiejsze sklepienia odpowiadają stylistycznie temu okresowi, a mury noszą cechy cegły gotyckiej, można z dużym prawdopodobieństwem związać je z tą fazą.
Jak historycy „zszywają” szczątkowe informacje
Praca nad dziejami Fary przypomina zszywanie rozsypanych kawałków tkaniny. Z jednego dokumentu wiadomo, że w danym roku konsekrowano ołtarz w prezbiterium, z innego – że w tym samym czasie „trwa budowa wieży”. Gdzie indziej pojawia się wzmianka o cegielni książęcej. Na tej podstawie powstaje hipoteza: mury nawy i prezbiterium istniały już wcześniej, wieża powstała kilka dekad później, a całość stanowi gotycki projekt fazowy.
Kluczowe jest to, że najstarsze części Fary zwykle stanowią jedną logiczną całość konstrukcyjną. Nie muruje się prezbiterium sto lat przed nawą, jeśli plan zakładał spójny kościół miejski. Różnice czasowe między fragmentami mieszczą się zwykle w skali jednego–dwóch pokoleń, nie wieków.
Jak rozpoznać średniowieczny mur: podstawy „czytania” Fary
Czym różni się mur gotycki od nowożytnego
Stojąc przy ścianie Fary, masz przed sobą zapis pracy kilku epok. Mur gotycki różni się od nowożytnego i współczesnego przede wszystkim:
- grubością – średniowieczne mury kościołów miejskich bywają bardzo masywne,
- wątkiem ceglanym – układem cegieł (np. wątek gotycki: na przemian główki i wozówki w jednym rzędzie),
- rodzajem cegły – większa, nieregularna, czasem z widocznymi „odciskami palców”,
- kolorem i fakturą – cegła gotycka jest często ciemniejsza, z wyraźnymi śladami wypału,
- zaprawą – dawniej używano zapraw wapiennych, słabszych od współczesnych cementowych.
Wystarczy porównać fragment starego muru z widoczną, ciemniejszą ceramiką z miejscem, gdzie dokonano napraw w XX wieku, używając jaśniejszej, idealnie równej cegły. Różnica jest uderzająca, nawet dla laika.
Cegła gotycka na Mazowszu: „palcówka” i jej układ
Na Mazowszu popularna była tak zwana cegła gotycka, często określana potocznie jako „palcówka”. Chodzi o cegły:
- wydłużone, zwykle większe niż współczesne standardy,
- lekko nieregularne, różniące się nieco wymiarami między sobą,
- z widocznymi śladami formowania ręcznego – czasem naprawdę widać „palce” w powierzchni.
Oprócz samej cegły ważny jest sposób jej układania. W gotyku często stosowano:
- wątek gotycki – w jednym rzędzie cegieł główki i wozówki występują naprzemiennie,
- wątek wendyjski – popularny w niektórych regionach, ale rzadziej w mazowieckich farach,
- drobne zdobienia z cegieł układanych pod skosem lub lekko wysuniętych, tworzących fryzy.
Warto zwrócić uwagę na detale: np. w okolicach okien czy przypór widać często bardziej staranne układy cegieł, a w polach ścian – prostsze, czysto konstrukcyjne. To również cecha dawnych technik: starano się oszczędzać pracę tam, gdzie nie było potrzeby dekoracji.
Typowy gotycki kościół farny na Mazowszu
Choć każda świątynia ma swoją indywidualność, mazowieckie fary gotyckie mają wiele wspólnych cech. Pozwala to porównywać Farę w Ciechanowie z innymi, by lepiej zrozumieć jej najstarsze części. Typowo spotykamy:
- orientowanie – prezbiterium zwrócone ku wschodowi (nawet jeśli z drobnymi odchyleniami),
- układ hali lub pseudohali – nawa i nawy boczne o zbliżonej wysokości, tworzące zwartą przestrzeń,
- wydłużone prezbiterium, często zamknięte prosto lub wielobocznie,
- przypory wzmacniające ściany, wysunięte na zewnątrz, czasem schodkowe,
- wysokie, ostrołukowe okna – smukłe, wąskie, z prostymi maswerkami lub bez.
Gdzie szukać najstarszych murów w samej Farze
Najstarsze partie nie zawsze rzucają się w oczy. Zwykle trzeba ich szukać nie na osi głównego wejścia, ale w miejscach „styku” różnych czasów. Jeśli przyjrzysz się uważniej ścianom od zewnątrz, zobaczysz, że:
- nie wszystkie przypory mają identyczny kształt i detal,
- linie gzymsów czasem „przeskakują” lub urywają się w dziwnym miejscu,
- na styku nawy i prezbiterium cegła bywa ciemniejsza, a spoiny grubsze.
Te drobne nieregularności to często ślady pierwotnego korpusu gotyckiego, do którego później coś dostawiano, nadbudowywano lub przebudowywano. Najstarszy trzon zwykle kryje się w murach obwodowych nawy głównej i prezbiterium – nie w wieży, nie w kaplicach bocznych, lecz w tym, co tworzy zasadniczy „prostokąt” kościoła.
Fugi, nadproża, zamurowania: archiwum zapisane w ścianie
Oczy często kierują się na kolor cegły, a tymczasem kopalnią informacji bywa zaprawa i przebieg fug. Średniowieczne fugi są grubsze, nieregularne, z wyraźnym „bruzdowaniem” (narzędzie przeciągnięte po świeżej zaprawie zostawia charakterystyczny ślad). W nowszych partiach spoiny stają się cieńsze, równe jak od sznurka.
W wielu kościołach widoczne są także:
- zamurowane portale – ostrołukowe wnęki, dziś wypełnione cegłą innego koloru,
- ślad po dawnym oknie – zarys łuku w tynku lub różnica w fakturze muru,
- przebite otwory – np. dla nowych schodów czy wejścia do zakrystii.
Każde takie zamurowanie jest jak kartka wyrwana z kalendarza. Jeśli widzisz ostrołukową wnękę, wypełnioną jaśniejszą, równą cegłą, masz przed sobą średniowieczny otwór, który przestał być potrzebny w epoce nowożytnej. Mur wokół – ten ciemniejszy, z grubszą fugą – to najprawdopodobniej oryginalna ściana gotycka.

Najstarszy rdzeń świątyni: mury nawy i prezbiterium
Mury, które „trzymają” plan kościoła
Bez względu na to, ile razy zmieniano wystrój wnętrza, podstawowy plan Fary przez wieki pozostawał zadziwiająco stabilny. To bardzo praktyczna wskazówka. Jeśli obecnie nawa i prezbiterium tworzą spójną, wydłużoną bryłę, z lekkim podziałem na część dla wiernych i część ołtarzową, można założyć, że:
- zewnętrzne ściany prezbiterium w dużej mierze zachowują pierwotny przebieg,
- mury obwodowe nawy stoją mniej więcej tam, gdzie stały w XV wieku,
- późniejsze zmiany dotyczyły raczej wnętrza (ołtarze, empory, ławki) niż samego „szkieletu”.
W praktyce oznacza to, że idąc wzdłuż ścian zewnętrznych – od prezbiterium aż po zachodnią część nawy – poruszasz się obok najstarszych murów. To one pamiętają średniowieczne procesje, gwar jarmarków pod kościołem i dźwięk pierwszych dzwonów.
Prezbiterium: „głowa” kościoła o najstarszych korzeniach
W kościołach farnych to prezbiterium bywa często najstarszą, najbardziej „konserwatywną” częścią. Tu znajdował się główny ołtarz, tu odprawiano codzienną liturgię, tu skupiało się życie duchowieństwa parafialnego. Dlatego właśnie tę część starano się wznosić jak najsolidniej i najmniej radykalnie zmieniać.
Na średniowieczne pochodzenie prezbiterium wskazują między innymi:
- proste zamknięcie ściany wschodniej (lub wieloboczne, ale bez nadmiaru barokowej „falistości”),
- rytmem przypór – regularne, równomierne rozstawienie wzdłuż ścian,
- wysokie, smukłe okna, sięgające blisko gzymsu, z ostrołukiem.
Nawet jeśli w oknach wstawiono nowoczesne witraże, a wewnątrz stoją późniejsze ołtarze, rama pozostaje średniowieczna. Dobrze widać to od zewnątrz: wystarczy obejść prezbiterium i spojrzeć na miejsca, gdzie przypory „zbiegają się” z krawędzią dachu. Ten proporcjonalny, trochę surowy rysunek to gotyk, a nie późniejsza fantazja.
Nawa: przestrzeń dla miasta, mur dla codzienności
Jeśli prezbiterium jest „głową”, to nawa – „ciałem” kościoła. To tu gromadzili się mieszczanie, tu słuchano kazań, tu zasiadali przedstawiciele cechów. Mur nawy musiał więc być na tyle pojemny, by pomieścić społeczność, i na tyle mocny, by utrzymać sklepienie lub strop.
Średniowieczny charakter murów nawy zdradzają m.in.:
- masywne przypory między oknami, szczególnie od strony północnej, gdzie nie dodawano wielu kaplic,
- równy rytm otworów okiennych – jakby ktoś odmierzał je sznurem,
- brak nadmiernych „falowań” linii dachu – gotycki dach jest prosty, spokojny.
Zdarza się, że od południa do nawy dostawiano kolejne kaplice, kruchty, aneksy. Prawdziwy, najstarszy mur kryje się wtedy głębiej, za nowszą „skorupą”. Czasem można go dostrzec we wnętrzu kaplicy: ciemniejsza ściana z prostym ostrołukowym oknem stoi w kontraście do jaśniejszych tynków i bogatszego detalu nowożytnego.
Sklepienia, filary, przypory: konstrukcja, która dźwiga wieki
Od drewnianego stropu do murowanego sklepienia
Nie każdy kościół gotycki od razu otrzymywał sklepienia. Często początkowo zakrywał nawę prosty drewniany strop, a sklepienie dobudowywano po latach, gdy parafia miała już odpowiednie fundusze i mistrzów budowlanych. W Farze średniowieczne sklepienie jest jednym z najważniejszych świadków dawnej fazy.
Jak je rozpoznać? W typowym układzie mazowieckim pojawia się:
- sklepienie krzyżowo-żebrowe w prezbiterium – dwa łuki przecinające się pod kątem prostym, z wiązką żeber,
- żebra o ostrołukowym profilu, zbiegające się w kluczowym zworniku,
- konsole lub służki, na których żebra „siadają” przy ścianach lub filarach.
Gdy stoisz pod takim sklepieniem, widzisz nie tylko ozdobę, ale i inżynierię sprzed kilkuset lat. Każde żebro przenosi częściowo ciężar na filary i przypory. Gdyby sklepienie było dodatkiem barokowym, proporcje żeber, kształt łuków i sposób ich oparcia wyglądałyby inaczej – więcej byłoby miękkich krzywizn, mniej surowej geometrii.
Filary: średniowieczne „pnie” pod dachem
Filary dzielą przestrzeń, ale przede wszystkim stanowią podpory konstrukcyjne. W gotyckiej Farze mają najczęściej przekrój zbliżony do prostokąta lub wieloboku, z lekko sfazowanymi krawędziami. Nie znajdziesz tu jeszcze rozbuchanych kapitelów czy falujących kanelur rodem z późniejszego baroku.
W średniowiecznych filarach zwracają uwagę:
- prostota profilu – ostrołukowe arkady wyrastają z nich płynnie, bez rozbudowanych głowic,
- podziały pionowe – np. lekkie uskoki, do których podprowadzono żebra sklepienne,
- materiał – często cegła licowa, czasem z ceglanymi profilami zamiast kamiennych.
Niektórzy odwiedzający zauważają na filarach stare, wyślizgane nisze lub haczyki. To już opowieść o późniejszych wiekach: tu mocowano chorągwie brackie, tu wieszano świeczniki, tu opierano przenośne ołtarzyki. Sam trzon filaru jednak – jego kształt i powiązanie z arkadami – pozostaje wiernym świadectwem średniowiecznej fazy budowy.
Przypory: zewnętrzny szkielet gotyckiego kościoła
Gdy obejdziesz Farę z zewnątrz, przekonasz się, że przypory tworzą coś w rodzaju kamiennego „egzoszkieletu”. Bez nich smukłe mury ze sklepieniem najpewniej rozjechałyby się na boki. W gotyckim systemie konstrukcyjnym przypory są nie tyle dodatkiem, co warunkiem wysokich okien i smukłych ścian.
Charakterystyczne cechy średniowiecznych przypór to m.in.:
- schodkowy profil – poszerzają się ku dołowi, często w kilku uskokach,
- jednolity rytm wzdłuż nawy i prezbiterium, dopasowany do przęseł sklepienia,
- powiązanie z gzymsem dachowym – kończą się zwykle na wysokości belki wiązarowej.
Kiedy późniejsze epoki dobudowywały kaplice czy kruchty, przypory bywały „wchłaniane” do wnętrza nowych aneksów. W starszych częściach świątyni zdarzają się więc sytuacje, gdy stoisz w kaplicy, a zaraz obok widzisz wielką, lekko skośną bryłę muru – to właśnie dawna przypora, wciąż przenosząca ciężar sklepień.
Światło i okna: średniowieczne otwory, zamurowania, przekształcenia
Gotyckie okno: wysoka szczelina z historią
Światło w gotyckiej Farze wpada przez wysokie, smukłe otwory, zwykle zakończone ostrołukiem. Ich kształt nie jest przypadkowy: im wyższe okno, tym lepiej oświetla wnętrze, nie osłabiając przy tym zanadto muru. W najstarszych częściach świątyni okna:
- zajmują dość dużą część wysokości ściany, ale nie schodzą zbyt nisko nad posadzkę,
- mają stosunkowo proste ościeża – bez rozbudowanych profili, czasem z delikatnym sfazowaniem,
- są rozmieszczone regularnie między przyporami, jakby wpisane w rytm przęseł.
Nawet jeśli w XIX lub XX wieku wymieniono witraże, a stolarka okienna jest nowa, ramy pozostają gotyckie. Z zewnątrz można to dostrzec po stosunku szerokości do wysokości: okno jest wyraźnie „wysmuklone”, a jego ostrołuk prosty, bez ozdobnych zwieńczeń typowych np. dla neogotyku.
Zamurowane i obniżone: co zrobiono z dawnym światłem
Przez wieki zmieniały się potrzeby parafii, a wraz z nimi – sposób korzystania z przestrzeni. Świetnie widać to właśnie na przykładzie dawnych otworów okiennych. W wielu miejscach można zauważyć:
- częściowo zamurowane okna – zwłaszcza tam, gdzie chciano powiesić wielki ołtarz boczny lub ambonę,
- zupełnie zlikwidowane otwory, wciąż czytelne w zarysie łuku nad późniejszą cegłą,
- okna „rozszerzone” w późniejszych epokach, z dobudowanymi obramieniami.
Jeśli widzisz w ścianie fragment muru o nieco innym odcieniu, z cegłą ułożoną w innym wątku niż reszta – to bardzo możliwe, że patrzysz na miejsce dawnego, średniowiecznego okna. Pierwotny ostrołuk zachował się nad tym „plackiem”, niczym cienka blizna po dawnej ranie. Takie ślady pozwalają odtworzyć pierwotny rytm doświetlenia wnętrza, nawet jeśli same szyby dawno zniknęły.
Okna prezbiterium: światło dla ołtarza
W średniowiecznym myśleniu o kościele prezbiterium wymagało szczególnego oświetlenia. Światło miało padać na ołtarz, księgę, sylwetkę celebransa. Dlatego okna w tej części są zwykle:
- nieco wyższe niż w nawie,
- częściej skupione w ścianie wschodniej i południowej niż północnej,
- ściśle powiązane z układem ołtarzy gotyckich, które już nie zachowały się w oryginalnym kształcie.
Okna nawy: światło dla codziennych wiernych
W nawie światło miało być bardziej „robocze” niż symboliczne. Tu gromadzili się na co dzień mieszkańcy, tu czytano ogłoszenia, tu odbywały się procesje. Stąd okna nawy są zwykle nieco skromniejsze niż prezbiterialne, ale wciąż zachowują średniowieczny charakter.
Jeśli spojrzysz na nie uważnie, da się dostrzec kilka wspólnych cech:
- niższe osadzenie parapetu niż w prezbiterium – tak, by światło padało bardziej poziomo na ławy i przejścia,
- mniejsza wysokość, choć forma pozostaje smukła i pionowa,
- bliższy związek z wnętrzem – część okien „wpada” w głąb ściany, tworząc głębokie wnęki, w których później ustawiano ławki, konfesjonały lub małe ołtarzyki.
W niektórych farach mazowieckich widać, jak późniejsze stolarki i szyby dopasowano trochę „na siłę” do dawnych otworów. Ramy okienne dzielą światło w kratkę, a pierwotny ostrołuk ginie pod warstwą farby i kitów. Jednak od zewnątrz łuk ceglanego obramienia zdradza pierwotny zarys, niekiedy lekko nadwątlony przez czas, ale wciąż czytelny.
Średniowieczne detale przyokienne: maswerki, glify, laskowania
Okno to nie tylko dziura w murze. W najbogatszych farach gotyckich spotyka się maswerki – czyli kamienne lub ceglane prześwity dzielące górną część otworu na mniejsze pola o dekoracyjnych kształtach. W wielu mniejszych świątyniach mazowieckich masweryk albo nigdy nie powstał, albo nie przetrwał przebudów.
Gdzie więc szukać oryginalnego, średniowiecznego detalu? Pomagają w tym drobne elementy:
- glify, czyli skośne ścięcia ościeży – dzięki nim światło lepiej rozlewa się po wnętrzu; w gotyku glify są proste, równo poprowadzone, bez rokokowych „zawijasów”,
- laskowania – smukłe pionowe słupki dzielące okno na dwa lub trzy pola; jeśli są z cegły profilowanej, mają zazwyczaj oszczędny, geometryczny rysunek,
- ceglane opaski okalające okno od zewnątrz – w średniowieczu układano je z większą dyscypliną, bez nadmiernych fantazji ciesielskich czy sztukatorskich.
Czasem, zwłaszcza po stronie północnej, maswerk już dawno wypadł, a jego miejsce zastąpiły zwykłe szyby. Jednak w murze nad oknem widać ślady po dawnych łożyskach dla kamiennych żeber lub cegieł o nietypowym wykroju. To jak odcisk dawnej rośliny w skale: samej rośliny już nie ma, ale jej forma zachowała się w negatywie.

Portale, wejścia i przejścia: średniowieczne „ramy” dla ruchu
Główne wejście: próg między miastem a wnętrzem
Każda fara ma swoje główne wejście, przez które przechodziła większość wiernych. W średniowieczu portal pełnił funkcję niemal teatralną: wyraźnie oddzielał świat zewnętrzny od sakralnej przestrzeni, a jednocześnie zapraszał do środka.
Portale gotyckie rozpoznasz po kilku cechach, nawet jeśli część detalu uległa zatarciu:
- ostrołukowy kształt – czasem bardzo wysmukły, czasem zbliżony do lekkiego łuku pełnego, ale bez późniejszych „fal” barokowych,
- wielouskokowy profil – obramienie cofnięte jest stopniowo w głąb, jakby składało się z kilku ram jedna w drugiej,
- ceglane lub kamienne profilowanie – proste wałki, nacinki, czasem niewielkie kolumienki z prostymi kapitelami.
Do dziś można czasem zobaczyć, jak współczesne drzwi – z nowym zamkiem, klamką i wizjerem – siedzą w ramie mającej po kilkaset lat. Ktoś wymienił skrzydło, pomalował je na modny kolor, ale nie był w stanie zmienić proporcji ostrołuku ani wątków cegły wokół. To średniowiecze trzyma tu miarę.
Portale boczne i „drzwi cechowe”
Oprócz głównego wejścia w wielu farach istniały portale boczne, prowadzące do konkretnych części świątyni: do kruchty, kaplic cechowych, zakrystii czy empory organowej. Te wejścia bywały skromniejsze, ale często zachowały bardziej surową, średniowieczną formę, bo mniej je „upiększano” w późniejszych epokach.
W takich portalach zwracają uwagę:
- mniejsza skala – ostrołuk jest niższy i węższy, czasem wręcz sprawia wrażenie nieco przyciężkiego,
- brak rozbudowanego programu rzeźbiarskiego – co najwyżej prosta archiwolta, drobny fryz lub ukośne ułożenie cegieł nad łukiem,
- czytelne ślady użytkowania – wyślizgany kamienny próg, starte krawędzie cegieł tam, gdzie ramiona wiernych i bractw ocierały się o mur przez stulecia.
Niekiedy dawne „drzwi cechowe” zostały zamurowane, gdy zmienił się układ wnętrza. Jednak w murze od strony ulicy nadal widnieje ostrołukowy zarys portalu, poniżej zaś ciemniejszy prostokąt – znak po dawnym ościeżu. Dla archeologa architektury to czytelny sygnał: tędy prowadziło ważne przejście, najpewniej istniejące już w średniowieczu.
Przejścia wewnętrzne: małe ostrołuki, wielkie tropy
W środku Fary znajdziesz także mniejsze przejścia: do zakrystii, do dawnych skarbców, na schody prowadzące w górę. Te niepozorne drzwi bywają jednymi z najstarszych elementów całej bryły. Nie przyciągają wzroku jak główny portal, ale ich forma bywa bardziej pierwotna.
Przy takich przejściach widać często:
- prosty ostrołuk bez profili – jakby ktoś po prostu wyciął kształt łuku w masywnym murze,
- brak późniejszego stiuku – tynki bywają skromne, czasem widać surową cegłę lub kamień,
- niewielką wysokość – ludzie byli niżsi, a i wymagania przeciwpożarowe czy ceremonialne inne niż dziś.
Jeżeli w takim ostrołukowym przejściu tkwi współczesne prostokątne nadproże drzwi, różnica stylów aż razi. Dawny łuk prześwituje nad gładkim, nowym obramieniem, niczym brwi nad przyciętymi okularami. To jasny znak, że sam otwór jest znacznie starszy niż aktualna stolarka.
Wieża i sygnaturka: co w nich naprawdę jest średniowieczne
Dolne kondygnacje wieży: najtwardszy „kręgosłup” Fary
Wieża kościelna rzadko przetrwała wieki w niezmienionej formie. Uderzały w nią pioruny, niszczyły ją pożary, przebudowywano ją ze względów reprezentacyjnych. A jednak dolne partie wieży często należą do najstarszych fragmentów całej budowli.
Rozpoznać je można po kilku wskazówkach:
- masywny mur o dużej grubości – wewnątrz tworzy głębokie wnęki okien i przejść,
- skromne, niewielkie otwory – małe okienka szczelinowe lub proste ostrołuki, zupełnie inne niż późniejsze, rozbudowane galeryjki dzwonowe,
- jednolity wątek cegły – regularnie wiązany gotycki układ, który wyżej nagle zmienia się w nowszą, mniej zdyscyplinowaną murarkę.
Zdarza się, że dolna kondygnacja wieży pełniła pierwotnie funkcję kruchty – przejścia z miasta do wnętrza kościoła. Świadczy o tym sklepienie krzyżowe lub kolebkowe, ostrołuk prowadzący do nawy i proste, utylitarne ukształtowanie ścian. To tu mieszkańcy gromadzili się przed i po nabożeństwie, tu zatrzymywał się orszak ślubny, tu przyjmowano procesje przybyłe z zewnątrz miasta.
Górne partie: wieża między gotykiem a nowożytnością
Wyżej wieże często były podnoszone, nadbudowywane, „uładniane” według mody danej epoki. Z tego powodu trudno mówić o całej wieży jako o jednolitym, średniowiecznym zabytku. Często jedynie do pewnej wysokości zachował się gotycki rdzeń, a wyżej rozpoznać można renesansowy, barokowy czy neogotycki dodatek.
Granicę między tymi fazami zdradzają m.in.:
- zmiana wątku cegły – inne proporcje cegieł, inny sposób wiązania, plamy napraw,
- pojawienie się gzymsów i obramień o charakterze renesansowym lub barokowym, które „odcinają” dolny, surowszy blok wieży,
- odmienny typ otworów dzwonowych – na dole skromne, często ostrołukowe prześwity, u góry większe, z łukiem pełnym, z dekoracyjnymi kolumienkami lub blendami.
Gdy patrzy się z ulicy, ma się czasem wrażenie, że wieża jest jak drzewo: stare, grube pnie u podstawy, a na górze młodsze, cieńsze gałęzie, czasem szczepione w późniejszych stuleciach. Dla badacza to precyzyjny zapis historii miasta – tu odbiciem klęsk i sukcesów jest każda nadbudowa.
Sygnaturka: mała wieżyczka, długie dzieje
Na przecięciu naw lub nad prezbiterium często stoi sygnaturka – niewielka wieżyczka, w której zawieszano dzwonek dający sygnał do podniesienia czy modlitwy „Anioł Pański”. W wielu farach obecne sygnaturki są raczej nowożytne, ale ich miejsce bywa kontynuacją średniowiecznej tradycji.
Średniowieczne elementy zdradzają nieraz:
- ceglany bęben sygnaturki wyrastający bezpośrednio ze sklepienia – jeśli jest prosty, z niewielkimi, ostrołukowymi otworami, może pochodzić z gotyckiej fazy,
- powiązanie z konstrukcją więźby – tam, gdzie zachowała się stara więźba dachowa, widać, jak belki układają się wokół otworu pod sygnaturkę, tworząc pierwotny układ podpór.
Sama nadbudowa, hełm czy blaszane pokrycie sygnaturki mogły być wielokrotnie wymieniane, jednak ceglany „pierścień”, który przenosi ciężar na sklepienie, bywa tym, co najstarsze. Jak obrączka na palcu – zmienia się powierzchnia, ale rdzeń pozostaje ten sam.
Dach, więźba, strych: średniowiecze nad naszymi głowami
Więźba dachowa: ukryta konstrukcja z czasów budowniczych Fary
Mało kto zagląda na strych kościoła, a to właśnie tam często kryje się najstarsze drewno w całej świątyni. Średniowieczna więźba dachowa, jeśli przetrwała, jest jak podpis ciesielskiego warsztatu sprzed wieków.
Co ją wyróżnia?
- konstrukcja krokwiowo-jętkowa lub storczykowa – proste, powtarzalne układy belek, bez zbędnych dodatków,
- ślad po ciesielskich znakach montażowych – wycięte w drewnie rzymskie cyfry, krzyżyki lub inne znaki, które pomagały przy składaniu całej konstrukcji na wysokości,
- użycie drewna w dużych przekrojach – grube krokwie, masywne jętki, często z widocznymi śladami po ręcznym ociosywaniu.
Badacze potrafią dzięki takim elementom datować więźbę bardzo precyzyjnie, czasem do kilku lat, wykorzystując analizę słojów drzewnych (dendrochronologię). Dla przeciętnego odwiedzającego pozostaje to niedostępne, ale sama świadomość, że nad sklepieniem rozpięty jest „las” drewnianych belek z czasów budowy Fary, zmienia sposób, w jaki patrzy się na całą bryłę.
Pokrycie i kształt dachu: prostota gotyckiej geometrii
Gotyckie fary rzadko eksperymentowały z kształtem dachu. Dominował prosty dach dwuspadowy, czasem z niewielkim załamaniem w miejscu połączenia nawy i prezbiterium. Oryginalna sylwetka łatwo jednak zniknęła pod późniejszymi nadbudowami, lukarnami czy hełmami.
O pierwotnym, średniowiecznym charakterze dachu przypominają:
- spokojna, prosta linia kalenicy, bez zygzaków, załamań i fantazyjnych naddatków,
Co warto zapamiętać
- Fara w Ciechanowie wygląda „staro” jako całość, ale prawdziwie średniowieczne są tylko wybrane fragmenty murów i detali, ukryte pod późniejszymi przeróbkami z renesansu, baroku czy XIX wieku.
- Świątynia przypomina drzewo z przyrastającymi słojami: gotycki rdzeń został z czasem obudowany licznymi warstwami, dlatego trzeba umieć odróżniać oryginalne elementy od późniejszych naśladownictw stylu.
- Czytanie różnic w cegle, oknach czy sklepieniach zmienia sposób patrzenia na kościół – z jednolitej bryły staje się on wielowarstwową opowieścią, którą można „czytać” jak palimpsest.
- Fara jest żywym budynkiem, nie muzeum: przez wieki zmieniała ją liturgia, mody, wojny i fundatorzy, dlatego nie da się mówić o jednym „czystym” gotyku, tylko o ciągłej historii przebudów.
- Świadome szukanie najstarszych fragmentów wzmacnia więź z miastem – stojąc przy murze pamiętającym czasy budowy zamku, łatwiej poczuć ciągłość Ciechanowa od epoki książąt mazowieckich po dziś.
- Znajomość średniowiecznych części Fary zamienia zwykłe zwiedzanie w małą przygodę badawczą, a dla dzieci i młodzieży staje się namacalną lekcją historii, np. przez proste obserwacje typu: „ta cegła jest większa – dlaczego?”.
- Skala i forma ciechanowskiej Fary sugerują, że od początku była to ambitna, miejska fundacja powiązana z dworem książąt i lokalną szlachtą, poprzedzona zapewne skromniejszym, drewnianym kościołem parafialnym.






